O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
|
piątek, 14 kwietnia 2006
Rok temu o tej porze ...
moja mama rozsylala zdjecia brzucha w ktorym bylem ja, opowiedziala mi dzis o tym. Namalowala na brzuchu twarz to znaczy tylko usmiech, nos i oczy, poniewaz brzuch wygladal jak jajo wspaniale ,spelnil role rekwizytu do kartek wielkanocnych. niektorym natomiast na wystajacym brzuchu wyslala usmiechniete jajko, ktore umiescila sobie na pepku. Ach ta mama, wariowala od samego poczatku, mysle ze od poczatlku swiata :-)Rok temu o tej porze mama nie myslala o niczym innym jak tylko mnie ... jak beda wygladaly nastepne swieta wielkanocne, gdy juz bede na swiecie.Poniewaz dalem z siebie wszystko aby spisac sie jak najlepiej mysle ze dlatego mama jest taka szczesliwa. To milo ciagle slyszec jaki jestem najpiekniejszy, najwspanialszy, najcudowniejszy na swiecie i ciagle czuc jej usta na swojej twarzy i moc patrzec w jej zachwycone oczy.. specjalnie dla niej opracowalem zestaw super min... zeby sie cieszyla :-))) Bo wiem jak bardzo zalezy jej na tym abym byl szczesliwy, wiec czasem nawet udaje ze sie smieje, mimo ze mi wszystko jedno , bo na przyklad chce mi sie spac. ale co mi tam , ja pojde minute pozniej spac a ona bedzie sie cieszyla nastepne kilka godzin i wszystkim wokol opowiadala jaki to jestem piekny... Rok temu o tej porze bylo mi cudownie w maminym brzuchu, mimo ze mama ciagle wstrzasala moim mieszkaniem bo bylo jej niedobrze, biedaczce :-((( Poza tym czulem jak duzo placze bo nie mogla dac sobie rady sama ze soba i ciagle bala sie, ze cos bardzo zlego sie ze mna stanie. Wiem tylko ze byla mocno chora i dlatego tak okropnie sie bala. Gdy plakala bylo mi przykro , glaskalem ja od srodka i mowilem bez slow naszym tajemnym jezykiem, ze wszystko bedzie dobrze, nie wiem czy cos czula, ale mam nadzieje ze moje wysilki nie poszly na marne. Mysle ze jednak cos czula co do niej mowilem, bo glaskala delikatnie swoj brzuch, ja sie specjalnie wtedy wystawialem, a co :-)))) i mowila: damy rade malutki, damy rade chocby nie wiem co I dzis gdy lada dzien mam zamiar zrobic swoj pierwszy krok, wiem ze oboje mielismy wtedy racje, bo oboje wierzylismy w cos co innym w glowie sie nie miescilo, ze wzgledu na chorobe mamy dam rade usrosnac wielki i silny ( no z tym wielki to moze lekka przesada przy 45 cm wzrostu w dniu urodzenia i 2470 gr wagi urodzeniowej :-) dalismy jednak rade szczesliwie sfinalizowac ten dramatyczny okres gdy na przemian watpilem z mama czy dam rade czy nie, ja wspieralem ja , ona wspierala mnie , jednym slowem uratowala nas naiwna, dobra , wspaniala milosc , bo mysmy mieli nam tylko znany jezyk tajemny ktory informowal o emocjach tego drugiego, stad zreszta tak dobrze sie znamy jak lyse konie :-))) dzis ja Jakub moge powiedziec Wam ze spodziewalismy sie z mama szczescia, ogrooooomnego , ale jednak nie przewidzielismy ogromu szczescia ktorego wielkosci i mocy nie da sie opisac najbardziej wyszukanymi slowami, bo tego opisac sie nie da, to trzeba po prostu przezyc... Zycze pieknych Swiat Wielkanocnych, tym razem juz nie z pozycji jaja, Kochane Moje :-)))
wtorek, 04 kwietnia 2006
Wszystko kreci sie wokol jedzenia !
Swiat poza maminym brzuchem podobal mi sie z dnia na dzien coraz bardziej. Najwieksza rozkosz przezywalem posilajac sie ogromnymi ilosciami jedzenia. Musialem przeciez dojsc do jako takiego wygladu , bo te 2 i pol kilo zywej wagi to byl po prostu wstyd.. Przykladalem sie wiec calym soba aby przybrac na wadze jak najszybciej. Moja milosc do jedzenia okazala sie tak silna i piekna ze rozkoszuje sie nia do dzis. Zawsze grzecznie zjadam wszystko co dostaje, a czesto nawet kloce sie z mama o wieksze ilosci, mimo ze ona czasami mowi ze juz mi chyba wystarczy, a przeciez ja wiem lepiej ! W wieku trzech miesiecy wazylem juz tyle co 5-miesieczne niemowle o czasie wyciagniete z brzucha :-) Taki bylem sprytny i szybki :-)))) Na poczatku chyba jednak troche przesadzilem, bo czesto bolal mnie brzuszek. Nie moglem spac wtedy czasami calymi nocami, czesto plakalem w dzien. Troche ulgi przynosilo mi jak ktores z rodzicow mnie nosilo i glaskalo, to wtedy oprocz okropnego bolu czulem tez wielka milosc i juz mi nie bylo tak najgorzej na swiecie... Mama strasznie sie marwtila bo nie umialem sie usmiechac a podobno juz powinieniem.. Powinieniem juz zaczac robic duzo innych rzeczy co inne dzieci, a mnie sie po prostu nie chcialo. W najwiekszej tajemnicy musze sie sam przed soba przyznac , ze jestem nieco leniwy, ale tylko troche :-))))Ale nadrabiam za to w spozywaniu posilkow, trace przy tym mnostwo energii, wiadomo.... Kiedys mama poszla ze mna do Pana Ubranego na Bialo, ale ten pan byl troche inny niz tamten Bardzo Wazny Pan z kliniki dla swiezo wyciagnietych z brzucha, chociaz tak samo mnie dotykal, ogladal calego. Pan Ubrany na Bialo zadecydowal, ze musze wrocic do kliniki :-((( Nie zgadzalem sie na to ! Jakim prawem!? W domu bylo mi przeciez tak wspaniale! Na nic zdaly sie moje protesty, rodzice zawiezli mnie z powrotem tam gdzie mialem nadzieje juz nigdy nie wrocic... Jedyny plus tego wszystkiego, to to ze odzyskalem mojego grajacego misia, mama pokazujac na niego mowila do taty : i jak tu nie wierzyc w przesady.... Mis wydawal mi sie dziwnie maly, byl duzo mniejszy ode mnie a przeciez kiedys byl wiekszy niz ja ? Mam go do dzisiaj i uzywam jako przytulanki :-) Teraz to jest w ogole tak smiesznie malutki, biedaczek... W klinice zrobiono mi to czego obawialem sie najbardziej, wlozono ostry metalowy przedmiot, tyle dobrego ze na krotko a nie meczyli mnie juz calymi dniami. Kilku Bardzo Waznych Panow ogladalo moja glowe od srodka takim specjalnym przyrzadem. Robili tez ze mna rozne inne dziwne rzeczy , zeby sprawdzic czy ladnie rosne i czy jestem zdrowy. Mama byla ze mna wszystkie te dni od rana do wieczora, ale na noc niestety znow zostawiala mnie samego, bo nie pozwolono jej tam spac. Dlatego w nocy plakalem najmocniej z poczucia bezgranicznej samotnosci :-( Aby nie budzic innych swiezo wyciagnietych z brzucha dostalem nawet wielki pokoj na wlasnosc, a towarzyszy mojej niedoli wywieziono gdzie indziej. Mialem przynajmniej spokoj :-) Okazalo sie , ze jestem zdrowy i po prostu troche pozniej niz inne dzieci naucze sie pewnych rzeczy, ale nie pozwolono rodzicom sie martwic bo Wazni Panowie dali slowo, ze nie ma zadnych powodow do obaw. Kazali tylko dawac mi mniej jedzenia, bo podobno zbyt szybko roslem wszerz zamiast wzdluz. O Nie !!! Za nic w swiecie nie moglbym pozwolic na to, aby odebrano mi najwieksza przyjemnosc w zyciu ! Ja juz opracowalem swoje sposoby na rodzicow, mialem specjalny repertuar roznych krzykow, aby tylko uzyskac wymarzona porcje jedzenia. Ha! Nie dalem sie zwiezc glaskaniu i tuleniu, uwazam ze jak jestem glodny to nalezy mi dac jesc , i koniec ! Gdy wrocilismy do domu zaraz po kilku dniach zebralem sie w sobie i zaczalem sie usmiechac, prezentujac swoj debiutancki najpiekniejszy bezzebny usmiech swiata. Mama wtedy poplakala sie ze szczescia. Smiech to fajna sprawa, zwlaszcza ze sprawia tyle radosci moim rodzicom. Od tamtej pory usmiecham sie i ciagle smieje sie w glos, a co tam, niech rodzice tez maja troche przyjemnosci :-)))
piątek, 31 marca 2006
Dom - najfajniejsze miejsce na swiecie
![]() W domu okazalo sie , ze wszystko jest inne niz w klinice dla swiezo wyciagnietych z brzucha. Inne i lepsze :-) No i rodzice moga byc ze mna caly czas, nie musialem juz drzec sie godzinami, zeby ktos zwrocil na mnie uwage. Nie zdazylem sie nawet dobrze rozplakac a ktores z nich juz bylo obok, bralo mnie na rece, tulilo , pocieszalo :-). Po pewnym czasie wycwanilem sie i wiedzac na jakiej zasadzie to dziala potrafilem teatralnie udawac placz i zaraz mama byla obok. Tak zreszta jest do dnia dzisiejszego :-). Zreszta to wcala nie klamstwo, przeciez naprawde czasami czuje sie samotny i po prostu lubie jak rodzice poswiecaja mi czas. Nie widze w tym nic zlego, z jakiej racji mialbym sam, opuszczony lezec w lozeczku.Uwazam , ze nalezy mi sie ich uwaga ! Przeciez tak bardzo sie cieszyli ze sie pojawie, wiec teraz tym bardziej sie ciesza ze moga ze mna bawic sie caly dzien :-))) W domu oprocz tego , ze mialem caly czas mame przy sobie, bylo milej , ciszej i przytulniej niz w klinice. Tam mialem tylko tego misia z muzyczka ( ktorego w ferworze przygotowan do domu rodzice zostawili w szpitalu )tutaj duzo wiecej superowych maskotek. Moglem sobie w ciszy i spokoju ogladac cale mieszkanie, mama brala mnie czesto na rece i oprowadzala pokazujac te wszystkie kolorowe skarby :-) W domu tez mieszkaja moi starsi bracia... Moj sredni brat mysle ze byl troche zazdrosny o mnie, chociaz przeciez rodzice wszystkich nas kochaja z calego serca. Zrobil sie jakis dziwny, na samym poczatku jak sie pojawilem cieszyl sie, potem jednak czesto plakal bo mama nie miala juz tak duzo czasu dla niego jak kiedys... Teraz jednak wszystko doszlo do normy i jestesmy najlepszymi kumplami :-) W klinice dla swiezo wyciagnietych z brzucha zakladali mi jakies niemoje ubrania, tutaj mialem cala mase kolorowych ubranek tylka dla siebie :-) Jak juz wspomnialem kilka razy nie znosze byc ubierany. Dlatego tez tak dobrze czulem sie w maminym brzuchu, bo moglem cieszyc sie zyciem jak mnie Pan Bog stworzyl. I mimo, ze moja zlosc na ubieranie osladzalo mi to ze mama mnie zagadywala do dzisiejszego dnia po prostu NIENAWIDZE byc ubierany :-( Jaka szkoda ze inni nie chodza nago .. W klinice na pierwszy spacer w swoim zyciu pojechalem w pozyczonym wozku. Tutaj dostalem piekny, ogromny , blekitny wozek na wlasnosc. Ale najbardziej ze wszystkiego podobalo mi sie to , ze bylismy wszyscy razem! Gdy budzilem sie ciemna noca nie czulem sie juz taki samotny i opuszczony. Wokol byli ludzie ktorych kochalem i ktorzy mnie kochali. Czulem MILOSC
poniedziałek, 27 marca 2006
Ostatni dzien w klinice dla swiezo wyciagnietych z brzucha
![]() ![]() Moi rodzice oboje dostali fiola z tej radosci , ze jestem. Nie powiem, podobalo mi sie to bardzo :-) Milo tak ciagle slyszec jakim to sie jest slicznym i wspanialym,a te glaskania mnie po twarzy toz to przyjemnosc w najczystszej postaci :-) Rodzice ciagle robili mi zdjecia, zostalo zreszta tak do dnia dzisiejszego. Nie bardzo wiem po co, przeciez maja mnie " na zywo". No ale co mi tam, jesli tak bardzo zalezy im na fotografiach moge przeciez od czasu do czasu popozowac. Odkad wyciagneli mnie z brzucha minal juz bardzo dlugi okres czasu, przeszlo tydzien !!! Powoli zaczynalem tracic cierpliwosc, chcialem isc do domu, o ktorym ciagle opowiadala mama, ze tam sa moi bracia i w ogole dom to najfajniejsze miejsce na swiecie... Bracia kiedys przyszli mnie odwiedzic, patrzyli na mnie zdziwieni i gdy uslyszalem z ust starszego : "jej jaki on malutki" zrobilo mi sie troche nieprzyjemnie, bo wcale nie mialem sie za takiego znowu malutkiego, zwlaszcza ze pochlanialem podwojne ilosci jedzenia aby urosnac jak najszybciej. Bylo to bardzo wyczerpujace zajecie ale mimo wszystko wkladalem w nie cale serce. Moj drugi brat tylko mi sie przygladal okraglymi ze zdziwienia oczami, i tak sobie patrzylismy na siebie nawzajem sie podziwiajac :-)))) Ktoregos dnia gdy oboje rodzice siedzieli przy mnie mama poprosila ponownie o rozmowe Bardzo Waznego Pana, ktory codziennie rano przychodzil do nas, swiezo wyciagnietych z brzucha i ogladal nas bardzo dokladnie. Zaraz potem wrocila usmiechnieta od ucha do ucha i zaczela prawie krzyczec z radosci, ze mozemy isc do domu!!!! I tata i mama cieszyli sie jak wariaci, narobili pelno zamieszania wokol, ja tez sie oczywisice cieszylem ale nie bylem przy tym taki glosny:-) Okazalo sie , ze musze poczekac do popoludnia, tata wiec jak w podskokach pobiegl do sklepu po jedzenie dla mnie, a mama nie umiala usiedziec spokojnie nawet minuty tylko ciagle mnie calowala i mowila jak to dobrze ze w koncu jade do domu. Ktoras z obcych pan ubranych na bialo wyciagnela mi wreszcie metalowy, ostry przedmiot z reki, chwile pobolalo ale zaraz potem odczulem ogromna ulge. To bylo zbyt wiele wrazen jak dla mnie, padlem z wyczerpania..... Nie wiem jak dlugo spalem... Gdy otworzylem oczy znalazlem sie w kolorowym pokoju, ktory nalezal do mojego domu.... Rozgladalem sie zachwycony, bylo tu duzo przytulniej i ladniej niz TAM. Dostalem do spania w prezencie ogromne lozko , a nie jakies plastikowe pudelko . Co najwazniejsze nic juz nie pikalo mi nad uchem, nie bylo zadnych obcych pan, byla tylko nasza cala, usmiechnieta rodzina :-)
poniedziałek, 20 marca 2006
Swiat jest duzo wiekszy niz myslalem :-)
Bylem juz chyba piaty dzien w klinice dla swiezo wyciagnietych z brzucha, gdy rodzice po rozmowie z jakims Bardzo Waznym Panem, rowniez ubranym na bialo jak te wszystkie obce panie, podeszli do mnie uradowani, wyciagneli mnie z mojego pojemnika i zaczeli ubierac. A cieszyli sie przy tym, az milo bylo popatrzec. Jeny, chyba szedlem do domu !!! Wobec tego nawet tak bardzo nie protestowalem, mimo ze jak wiadomo nienawidzilem byc ubierany, nie wytrzymalem dopiero przy tym, gdy zaczeli mi wkladac jakies swinstwo na glowe, rozryczalem sie z tych nerwow. Mimo, ze bronilem sie ile sil, i tak ubrali mi to okropienstwo na glowe i tak :-( Uwazam, ze to nie w porzadku, iz wykorzystali swoja sile fizyczna przeciwko mnie !!! Z poczucia upokorzenia i przegranej darlem sie wnieboglosy :-( Uspokoilem sie dopiero , gdy wsadzili mnie w kolorowy pojazd na kolkach, pomyslalem sobie, ze nie bede tracil czasu na placz, bo chyba bardziej oplacalo sie poobserwowac co dzieje sie dookola. Mialem przy sobie caly czas pikajacy aparat, ktory sprawdzal czy dobrze oddycham,w sumie nawet juz mi przestal przeszkadzac a wrecz przyzwyczailem sie do niego, zastanawialem sie tylko czy juz zawsze bedzie musial mi towarzyszyc... Nagle zauwazylem, ze zmienia sie sceneria, tata znios pojazd w ktorym sie znajdowalem, po czym oslepil mnie ogromny blask. Wokol bylo niezwykle jasno, a na twarzy czulem mile, cieple laskotania. Rodzice zaczeli wyrywac sobie nawzajem raczke pojazdu i przekomarzali sie : ja chce! ja chce! No jak dzieci... Tata jak zwykle mamie ustapil :-) Mama wiec dumna i blada pchala pojazd w ktorym lezalem i caly czas mowila do mnie usmiechnieta ze szczescia. Niestety okazalo sie, ze nie mialem jeszcze isc do domu, ale byl to moj pierwszy w zyciu spacer. Dobre i tyle. Odkrylem kolejna rozrywke w swoim zyciu :-) Zaczynalo mi sie coraz bardziej to wszystko podobac. Tata zalozyl mi nawet na chwile swoje okulary i smial sie przy tym tak fajnie. Zalowalem tylko, ze nie moglem zobaczyc tego co jest po bokach i na dole, ale za to widzialem chociaz to co bylo nade mna, a byla to piekna, blekitna powierzchnia. Zerkalem na mame i tate co chwile, widac bylo ze sa bardzo szczesliwi :-) Gdy mama dopchala mnie do miejsca gdzie oboje rodzice mogli usiasc, poczulem sie szczesliwy, ze ten swiat jest taki piekny i mam takich fajnych rodzicow, i z czystym sumieniem moglem sobie spokojnie zasnac...
sobota, 18 marca 2006
Odkrywanie kolejnych przyjemnosci w zyciu
W trzecim dniu mojego zycia poza brzuchem, moj Tata postanowil mnie wykapac, mama stala przy nim i uwazala czy robi to wlasciwie. Czulem jak tacie trzesa sie rece,gdy probowal mnie rozebrac i powiedzial do mamy: "Nie, on jest za maly, boje sie ze zrobie mu krzywde" Tez cos! Wcale nie bylem przeciez taki znowu maly porownujac mnie jeszcze sprzed kilku miesiecy mozna powiedziec , iz bylem wrecz olbrzymem. Tata w ogole zapomnial ze bylem najwiekszy w swoim dotychczasowym zyciu. Mama znowu sie usmiechnela, szybko rozebrala i wlozyla mnie do jakiegos metalowego pojemnika, gdzie na dole bylo troche tego czego w brzuchu bylo pelno i wszedzie. Znow poczulem sie taki szczesliwy, nie rozumialem tylko dlaczego musze zadowolic sie mikroskopija iloscia takiej przyjemnosci( W koncu dorastalem, bylo nie bylo, w wodzie :-))) Mama glaskala mnie calego wtedy, smarowala czyms chlodnym a potem polewala ukochana woda. Mowila do mnie czule i z usmiechem na ustach, jak to ona, bylem szczesliwy , iz odkrylem nastepna fajna rozrywke. Kiedy mnie wyjela okropnie sie wkurzylem, bo chcialem jeszcze i jeszcze, to bylo bardzo niesprawiedliwe ze dano mi tej przyjemnosci tak malo :-((( Rozryczalem sie , zeby rodzice zrozumieli, ze tak sie nie postepuje ...Jesli chodzi o wycieranie i ubieranie, bylem juz pewien ze na bardzo, bardzo dlugo beda to najbardziej znienawidzone czynnosci przeze mnie, jedyne czego nienawidzilem jeszcze bardziej to te ostre, metalowe przedmioty w moim ciele, ktore sprawialy mi bol :-((( No i doprowadzalo mnie do rozpaczy, gdy budzilem sie w nocy , a mamy nie bylo obok, tylko znowu te obce panie. W dzien bylo najfajniej, bo mama kilka razy dziennie pozwalala mi rozkoszowac sie ssaniem cudownego napoju, ciagle mnie glaskala, mowila do mnie calymi godzinami i tylko przy niej czulem sie naprawde bezpiecznie. Wyciagala mnie nawet coraz czesciej z plastikowego pojemnika dla swiezo wycagnietych z brzucha, bo juz nie bylo mi tak strasznie zimno jak na samym poczatku. Specjalnie dla niej, robilem fajne miny, bo wtedy smiala sie i byla taaaaaaaaakaaaaaaaaaaa szczesliwa!!! Ciagle trzymalem ja za palec, czasami nawet obiema raczkami, bo obydwoje to uwielbialismy. Rodzicom juz ufalem i wiedzialem , ze mnie nie zostawia, tlumaczyli mi ze juz niedlugo, jak tylko troszke wiecej bede wazyl i urosne, jak bedzie mi latwiej oddychac, bedziemy mogli wszyscy pojechac do domu. Do halasu zdazylem sie juz przyzwyczaic,nie przeszkadzalo mi nawet pikanie, bylo mi tylko przykro , gdy ktoremus z kompanow mojej niedoli tez wkladano ostry, metalowy przedmiot, bo znalem ten bol i wiedzialem jak bardzo musi cierpiec.Wtedy na znak protestu plakalismy wszyscy naraz ! Mama wiele razy dziennie wlaczala mi muzyke, ktorej sluchalem z przyjemnoscia, muzyka wydobywala sie z misia lezacego zaraz obok mnie w moim przezroczystym, plastikowym pojemniku, mis byl tak samo duzy jak ja, chociaz byl tylko zabawka, nie bylem pewien czy to mis byl taki duzy czy ja moze taki maly :-((( Zauwazylem tylko, ze na sali, z calej naszej czworki swiezo wyciagnietych z brzucha bylem najmniejszy :-((( Troche mnie to zmartwilo. Jednak pomimo tego , delektowalem sie najwiekszymi porcjami cudownego napoju, mialem zamiar ich wszystkich przescignac i pokazac ze urosne bardzo szybko. Zalezalo mi tez bardzo,. zeby byc z moimi rodzicami caly czas, nie tylko w dzien. musialem wiec jesc jak najczesciej i jak najwiecej, co czynilem z luboscia i niewyslowiona rozkosza :-)))
środa, 15 marca 2006
Pierwsze dni na tym dziwnym swiecie....
Z rozpacza doszedlem do wnioslu, ze zostalem porzucony przez rodzicow, i tylko na pocieche wlozono mnie do tego cieplego, przeroczystego pudelka podlaczonego do jakis dziwnych aparatow. A nawet zaczalem podejrzewac spisek, ze wlozono mnie tam po to, aby zagluszyc moj placz... Kiedy wlasnie lapalem glebszy oddech zeby pokazac jak bardzo jestem wstrzasniety, nagle ujrzalem nad soba twarz mojego taty !!!! Mojego Kochanego Taty ! Stal nade mna , mial lzy w oczach i usmiechal sie tak ladnie. Od niego tez dowiedzialem sie, ze mamy juz dzis nie zobacze mimo ze bardzo chciala przyjechac do mnie, ale nie pozwolono jej :-((( Na pocieszenie zapewnil mnie ,ze mama pojawi sie nastepnego dnia... Uspokojony wiec, w koncu moglem sie skupic na otoczeniu, trzymajac jednak dla pewnosci ogromny palec taty w swojej smiesznie malej piastce.Ciagle mi przeszkadzano w obserwacji , bo pochylaly sie na de mna jakies obce panie ubrane na bialo, usmiechaly sie do mnie, ale nie tak ladnie jak mama. Och jak bardzo do niej tesknilem ! Strasznie brakowalo mi zwlaszcza bicia jej serca, jej glosu, jej calej. Jesli chodzi o powrot do brzucha zaczynalem powoli tracic nadzieje, ze kiedykolwiek to nastapi :-((( No nic, trzeba bylo znalezc plusy przebywania poza brzuchem, chociaz nie przychodzilo mi to latwo zwazywszy okolicznosci. Byla jedna taka rzecz , ktora zachwycila mnie od razu ... gdy dostalem do ssania niezwykle dobry,o pieknym ,bialym kolorze napoj doznalem po raz pierwszy tak ogromnej przyjemnosci odkad wyciagnieto mnie z brzucha. Zachwycalem sie wyszukanym smakiem tego cudownego napoju, to byla najprawdziwsza rozkosz, zwlaszcza potem gdy robilo mi sie blogo, milo i cieplo w moim brzuszku. Odkrylem jedna z najfajniejszych przyjemnosci i rozrywek, i nawet swiat poza brzuchem przestal wydawac sie taki nieprzyjazny. Jedzienie zreszta okazalo sie glowna moja i najfajniesza pasja .-))) Uwilebiam to po prostu :-))) Pomieszczenie, w ktorym bylem bylo biale, i zewszad dochodzily dziwne odglosy pikania. Nasluchiwalem z ciekawoscia gdy nagle zdumiony odkrylem , ze nie jestem jedynym nieszczesnikiem wyciagnietym z brzucha , moi nowi znajomi tez czuli sie nieszczesliwi co wyczuwalem po ich placzu.. Przeszkadzal mi ten halas, przeszkadzaly mi te obce panie, wobec tego postanowilem uciec w swiat snu, tam przynajmniej bylo cicho ... Pozniej czesto tak robilem kiedy czulem sie zbyt zmeczony tym wszystkim. I tak nagle okazalo sie ze jest juz dzien nastepny, wlasnie mialem upomniec sie o porcje swiezo odkrytej przyjemnosci gdy z radoscia zobaczylem Mame !!! A wiec tata mowil prawde !!!Wyjela mnie z plastikowego pudelka, glaskala , calowala, mowila takie mile slowa do mnie. Nie mogla trzymac mnie zbyt dlugo przy sobie bo zaraz bylo mi strasznie zimno :-((( Ale spedzilismy wtedy razem caly dzien i czulem sie taaaaaaki zadowolony. Mama po prostu byla i patrzyla na mnie i to mi wystarczylo zebym wiedzial i czul jak bardzo jestem kochany. A jak jeszcze przyjechal tata to wtedy po raz pierwszy pomyslalem sobie ze ten swiat wcale nie jest taki zly i po raz pierwszy mimo, ze poza brzuchem, poczulem sie naprawde szczesliwy
poniedziałek, 13 marca 2006
Pierwsze wrazenia spoza brzucha
A oni wlozyli mnie do jakiegos pojemnika, przykryli i zawiezli do zupelnie innej sali niz byla mama... przestarszylem sie wtedy na calego ze moze jej juz nie zobacze, ale tam za chwile pojawil sie tata. Glaskal mnie po glowie i twarzy, lapal za raczki a ja chwytalem jego ogromne palce, zeby zrozumial ze tez go kocham, no bo jakze inaczej moglbym mu to powiedzeic? Uspokajal mnie, ze ze mama zaraz tez sie pojawi. Mame wwiezli do tego pokoju w ktorym bylem na wielkim lozku, bardzo sie ucieszylem , ze znowu ja widze i slysze jej glos, bo juz zaczynalem sie martwic. Juz przyzwyczailem sie do tego okropnego swiatla, jedyne co mi naprawde przeszkadzalo to bylo zimno, w brzuchu bylo o wiele cieplej i przyjemniej. zaczalem az trzasc sie z zimna, gdy jakas pani powiedziala do mamy : "musimy malego zawiezc do kliniki, karetka czeka ..." Nie zdazylem nawet pozegnac sie z rodzicami, gdy nagle znalazlem sie w czyms co sie cale trzeslo od srodka, ale zdecydowanie to nie byl brzuch... trzeslo i trzeslo, do ust przykladali mi jakis dziwny aparat, ktory mnie draznil :-((( Bylo mi znowu zle :-( Zasnalem z wyczerpania... Gdy sie obudzilem, bylem w jakims plastikowym , przezroczystym pudelku, w ktorym przynajmniej bylo cieplo ... Nagle ktos mnie strasznie mocno zranil w reke,za chwile tez w noge, nie mogelm pohamowac placzu z rozpaczy, wlozyli mi tam jakies ostre przedmioty, bylo mi bardzo przykro ze sprawiaja mi bol. Do mojego ciala poprzyklejali jakies dziwne rzeczy. Darlem sie wnieboglosy zeby wreszcie przestali mnie tak meczyc i odczepili sie ode mnie. Bylem zalamany, steskniony za rodzicami i najbardziej samotny na swiecie ....
niedziela, 12 marca 2006
Jak to super bylo w maminym brzuchu :-))))
![]() Kiedy rodzice dowiedzieli sie, ze mam zamiar pojawic sie na swiecie oszalei z radosci , najpierw mama, bo wiedziala pierwsza, tata dowiedzial sie pare godzin pozniej. Bylem wtedy malenkim trzytygodniowym okruszkiem. W brzuchu na poczatku bylo ogromnie duzo miejsca, moglem sobie plywac ile dusza zapragnie, gdy troche doroslem moglem sie przeciagac we wszystkie strony... Gdy juz jako tako urosly mi nozki i raczki odkrylem z zachwytem ze moge mame od srodka boksowac, i kopac, jeja ale mialem zabawe. ona to uwielbiala i zaraz wszystkich wolala to znaczy mojego tate i moich starszych dwoch braci zeby sie zachwycali jaki jestem madry i jak ladnie kopie :-))) Mama w ogole wszystkim sie zachwyca... Mysle ze mamy generalnie tak maja po prostu... W brzuchu to byl jeden z najpiekniejszych okresow mojego zycia, zawsze mialem co jesc, bylo mi cieplo, blogo i spokojnie. Slyszalem bez przerwy bicie serca swojej mamy, ktore dawalo mi ogromne poczucie bezpieczenstwa... Czulem wielki spokoj i pewnosc ze dopoki to serce slysze wszystko bedzie dobrze.Czasami , ale nie zawsze podobalo mi sie jak ktos z rodziny kladl na mnie reke, bylo ok dopoki nie bylo za mocno :-))) Troche przeszkladzalo mi to , ze tak szybko rosne i zastanawialem sie kiedy i czy w ogole mamie peknie brzuch, martwilem sie o nia bo wiem , ze bylo jej ciezko. Kiedy rodzice chodzili do lekarza kilka razy bylem taki wspanialomyslny , ze pokazalem im sie z przodu, czego dowodem jest powyzsze zdjecie :-))) oni juz od dawna wiedzieli, ze bede chlopcem, chociaz szczerze mowiac mnie bylo wszystko jedno...Najbardziej lubilem wieczory i noce, bo wtedy moglem sobie kopac do woli, bo mama zwlaszcza nocami przewaznie :-))) lezala spokojnie,moja ulubiona zabawa wtedy bylo uderzanie mamy w pecherz, jeja ale to bylo super :-))) Poza tym, ze coraz bardziej roslem i martwilem sie , ze mam coraz mniej miejsca w sumie bylem bardzo , bardzo, szczesliwy i myslalem ze juz tak zawsze zostanie.... Nadszedl maj, moja mama plakala od kilku dni, sam nie wiem dlaczego, bo nie rozumialem wtedy jeszcze nic z tego co mowia dorosli. Mialem przez nia koszmarne noce, bo w ogole sie nie kladla tylko chodzila taka nerwowa i spieta, nie lubilem tego, poza tym bylo mi przykro:-( Nagle po trzeciej chyba nieprzespanej nocy , zaraz z samego rana,mama ze mna w brzuchu i tata obok mamy wsiedlismy do samochodu.... Nie wiedzialem o co chodzi, wyczuwalem tylko ogromne napiecie. Bylo mi nieprzyjemnie :-( Balem sie:-((( i czulem ze cos sie zbliza, ale nie umailem powiedziec co :-( Leze sobie w brzuchu, taki troche skulony ze strachu i nagle widze swiatlo nad soba. Mamie wcale nie pekl brzuch jak sie obawialem, ktos jej go rozcial zebym mogl wyjsc na swiat..... Nie wierzylem wlasnym oczom, ze to co widze jest prawda..... | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||